Rowerem dookoła Tarnowskich Gór
Trasa ma rzadko spotykany miks: jest miejska, ale nie męcząco miejska; historyczna, ale bez nudy; zielona, ale z konkretnymi atrakcjami po drodze. Zaczynacie przy dworcu, po chwili jesteście na rynku, później wjeżdżacie w świat dawnych kopalń, hałd i sztolni, a dalej trasa rozluźnia się przy parkach, pałacach i zalewie. Dzięki temu 33 kilometry mijają szybko, bo co kilka kilometrów zmienia się sceneria i temat wycieczki.
To nie jest trasa nastawiona na sportowe tempo. Najlepiej potraktować ją jako spokojną wycieczkę po Tarnowskich Górach, z przerwami na zwiedzanie, odpoczynek i zwykłe rozglądanie się po okolicy. Po drodze pojawiają się miejsca ważne dla historii miasta, ale też takie, które po prostu dobrze nadają się na krótki postój: rynek, okolice kopalni, Hałda Popłuczkowa, Park Repecki, Zalew Pniowiec czy ciche fragmenty prowadzące przez bardziej zielone obrzeża miasta.
Jeśli szukacie pomysłu na jednodniową trasę rowerową na Górnym Śląsku, która łączy konkretne atrakcje z przyjemną jazdą, Tarnowskie Góry są bardzo dobrym wyborem. Pętla zaczyna się przy dworcu, więc łatwo zaplanować ją z dojazdem pociągiem, a dystans 33 kilometrów pozwala zobaczyć sporo bez poczucia, że dzień zamienia się w wyścig z czasem. Po takiej trasie łatwo zrozumieć, że Tarnowskie Góry mają do pokazania znacznie więcej niż tylko kilka znanych punktów na mapie.
Start i meta: dworzec PKP w Tarnowskich Górach
Dystans: 33km
Trasa w pigułce: najważniejsze informacje praktyczne
| Dystans | 33 km |
| Start i meta | dworzec PKP w Tarnowskich Górach |
| Typ trasy | pętla miejsko-rekreacyjna |
| Charakter trasy | miejska pętla z odcinkami rekreacyjnymi, historycznymi i przyrodniczymi |
| Najlepszy rower | trekkingowy, crossowy, gravel lub miejski z wygodnymi oponami |
| Dla kogo? | dla osób lubiących zwiedzanie, spokojne tempo i trasy z historią |
| Największe atrakcje | Zabytkowa Kopalnia Srebra, Sztolnia Czarnego Pstrąga, Hałda Popłuczkowa, rynek, Zamek w Starych Tarnowicach, Pałac w Rybnej, Zalew Pniowiec, Muzeum Motoryzacji |
Data przejazdu: 20.06.2026
Przebieg szlaku:
Tarnowskie Góry: dworzec PKP – rynek (800 m) – Dzwonnica Gwarków (1,2 km) – Zabytkowa Kopalnia Srebra (4,5 km) – Hałda Popłuczkowa (7 km) – Sztolnia Czarnego Pstrąga (12 km) – Zamek w Starych Tarnowicach (15 km) – Pałac w Rybnej (19,5 km) – Zalew Pniowiec (22 km) – Muzeum Motoryzacji Czarnohucka 10 (31 km) – Dworzec PKP
MAPA
Pobierz ślad trasy: GPX | KML | ZIP
Przydał Ci się artykuł? Skorzystałeś z pliku GPX? Możesz za to podziękować stawiając mi kawę :)

Tarnowskie Góry – miasto UNESCO!
Tarnowskie Góry mają w Polsce status wyjątkowy: to jedyne miasto w województwie śląskim z obiektem wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. I nie chodzi tu o pojedynczy budynek, pałac czy kościół, ale o rozległy, częściowo ukryty pod ziemią krajobraz przemysłowy: dawne kopalnie rud ołowiu, srebra i cynku oraz system gospodarowania wodami podziemnymi. Oficjalny wpis obejmuje 28 powiązanych ze sobą obiektów położonych głównie w Tarnowskich Górach, a częściowo także w Bytomiu i gminie Zbrosławice. To właśnie dlatego podczas tej rowerowej pętli nie zwiedza się jednego „punktu UNESCO”, tylko przejeżdża przez fragment większej opowieści.
Najciekawsze jest to, że tarnogórskie dziedzictwo nie polegało wyłącznie na wydobyciu srebra. Prawdziwym wyzwaniem była woda. Podziemia trzeba było stale odwadniać, a z czasem górnicy i inżynierowie stworzyli tak rozbudowany system sztolni, szybów, chodników i urządzeń, że problem zamieniono w rozwiązanie: wodę z kopalń zaczęto wykorzystywać również do zaopatrywania miasta i przemysłu. UNESCO podkreśla właśnie tę pomysłowość — wielowiekową walkę z żywiołem, która doprowadziła do powstania unikatowego systemu technicznego.
W praktyce dla turysty oznacza to świetną rzecz: historia nie jest zamknięta za muzealną gablotą, ale widać ją w terenie. Zabytkowa Kopalnia Srebra pozwala zejść około 40 metrów pod ziemię i przepłynąć fragment trasy łodzią, Sztolnia Czarnego Pstrąga pokazuje dawny system odwadniania od zupełnie innej strony, a Hałda Popłuczkowa przypomina, że górnictwo zostawiło po sobie także ślady na powierzchni. To jedna z tych tras, na których po kilku kilometrach zaczynacie inaczej patrzeć na zwykłe pagórki, parki i nazwy ulic.
Więcej o obiektach UNESCO w Tarnowskich Górach przeczytacie na oficjalnej stronie Miasta Gwarków.
Dlaczego Tarnowskie Góry są świetne na rower?
Tarnowskie Góry coraz wyraźniej stają się miastem, w którym rower nie jest tylko weekendowym dodatkiem, ale realnym sposobem poruszania się. W ostatnich latach powstała tu sieć nowych dróg rowerowych obejmująca niemal całe miasto. Mowa o około 30 kilometrach infrastruktury, która ma łączyć dzielnice z centrum, dworcem, szkołami, parkami i najważniejszymi atrakcjami. To ważna zmiana, bo dzięki temu rowerzysta nie jest skazany wyłącznie na jazdę „tam, gdzie się da”, ale coraz częściej może wybierać wygodniejsze i bardziej przewidywalne połączenia.
Sercem tych zmian jest okolica dworca i centrum przesiadkowego. To tam zaplanowano parking dla około 100 rowerów, a trasy mają rozchodzić się w stronę głównych ulic. Dla turysty brzmi to może technicznie, ale w praktyce oznacza prostą rzecz: z pociągu można przesiąść się na rower i ruszyć w miasto albo dalej, w kierunku kopalni, parków i terenów rekreacyjnych.
Dużym krokiem było też wejście Tarnowskich Gór do systemu Metroroweru. W mieście przewidziano 28 stacji i 139 rowerów, a cały system działa w skali Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. To znaczy, że nie trzeba mieć własnego jednośladu, żeby sprawdzić miasto z perspektywy siodełka. Rower można wypożyczyć w aplikacji, oddać na stacji, a osoby korzystające z biletów średnio- lub długookresowych Transport GZM mają do dyspozycji 60 minut jazdy dziennie bez dodatkowych opłat. Dla mieszkańców to wygodny środek dojazdu, a dla odwiedzających — świetny plan B, jeśli przyjadą pociągiem bez roweru.
Na plus działa również zmiana myślenia o centrum. Rynek i ulica Krakowska, czyli główny miejski deptak prowadzący do rynku, zostały zamknięte dla samochodów, ale są dostępne dla rowerów. W ścisłym centrum pojawiła się strefa pieszo-rowerowa, a na wybranych ulicach wprowadzono kontraruch, dzięki któremu rowery mogą jechać pod prąd tam, gdzie samochody poruszają się tylko w jednym kierunku. To drobiazgi, które bardzo poprawiają codzienną jazdę: skracają przejazdy, uspokajają ruch i sprawiają, że rowerzysta nie musi nadrabiać kilometrów tylko dlatego, że ulica jest jednokierunkowa.
Największą zaletą Tarnowskich Gór jest jednak to, jak szybko można uciec z centrum w zieleń. Z rynku czy okolic dworca w kilkanaście minut da się znaleźć w dużo spokojniejszym krajobrazie: przy Parku Repeckim, w stronę Sztolni Czarnego Pstrąga, przy Hałdzie Popłuczkowej, na trasie wzdłuż dawnej kolei wąskotorowej albo dalej, w kierunku Pniowca. Miasto nie kończy się tu betonową ścianą — raczej stopniowo przechodzi w parki, lasy, pola i tereny poprzemysłowe, które świetnie nadają się na krótką przejażdżkę po pracy albo całodniowy wypad.
Czy Tarnowskie Góry są już rowerowym ideałem? Pewnie nie, jak w większości polskich miast, wciąż znajdą się odcinki, gdzie trzeba zachować większą ostrożność albo chwilę poszukać najlepszego przejazdu. Ale kierunek jest bardzo dobry: więcej infrastruktury, rower miejski, spokojniejsze centrum i szybki dostęp do zielonych obrzeży sprawiają, że miasto naprawdę zaczyna być przyjazne rowerzystom. I właśnie dlatego warto tu przyjechać nie tylko „na trasę”, ale też po to, żeby zobaczyć, jak rower może zmieniać sposób poznawania śląskiego miasta.
O trasie – dlaczego warto?
Rower dobrze pasuje tu również dlatego, że pozwala połączyć miejsca, które pieszo byłyby od siebie trochę za daleko, a samochodem traciłyby swój klimat. Przejazd między rynkiem, kopalnią, Hałdą Popłuczkową, Parkiem Repeckim, Starymi Tarnowicami, Rybną i Pniowcem układa się w naturalną opowieść. Nie ma poczucia, że tylko przeskakujesz od parkingu do parkingu — zamiast tego widzisz, jak centrum miasta przechodzi w przemysłowe obrzeża, potem w zieleń, a później w spokojniejsze dzielnice.
To także trasa dla tych, którzy lubią zwiedzanie bez zadyszki. Nie chodzi tu o sportowy wynik, tylko o rytm: kawa na rynku, zdjęcie przy Dzwonnicy Gwarków, dłuższy postój przy kopalni, krótki wysiłek przy hałdzie, cień Parku Repeckiego, spokojny odcinek nad wodę i finał z motoryzacyjną ciekawostką. Najlepiej jechać ją niespiesznie, z miejscem w planie na spontaniczne zatrzymania, bo właśnie w takich momentach Tarnowskie Góry pokazują najwięcej charakteru.
Praktycznie rzecz biorąc, najlepiej sprawdzi się rower trekkingowy, crossowy, gravel albo wygodny miejski rower z nieco szerszymi oponami. Trasa ma charakter rekreacyjny, ale też krajoznawczy, więc jeśli planujecie wejście do kopalni lub sztolni, dorzućcie do sakwy cieplejszą bluzę – pod ziemią nawet latem potrafi być chłodno.
Jak dojechać do Tarnowskich Gór?
Dużym plusem jest logistyka, a to ważne, bo Tarnowskie Góry świetnie nadają się na jednodniowy wypad. Taki, który nie wymaga urlopu, pakowania sakw i wielkich przygotowań.
Pętla zaczyna się i kończy przy dworcu PKP w Tarnowskich Górach, więc możecie przyjechać pociągiem, wysiąść z rowerem i od razu ruszyć na trasę. Bezpośrednio kursują tutaj pociągi z Katowic, Częstochowy, Zawiercia, Lublińca, ale też pociągi TLK z Krakowa czy Poznania. Dworzec w Tarnowskich Górach jest miejscem rozpoczęcia trasy, więc właśnie taka forma dojazdu będzie bardzo wygodna.
Logistycznie równie dobry będzie dojazd samochodem. Tuż przy dworcu znajduje się duży darmowy parking. Wystarczy ściągnąć rower z bagażnika i już jesteście na trasie. Samochód możecie również zostawić na darmowym parkingu przy Parku Repeckim, co może być wygodniejszą opcją dla dojeżdżających np. z Gliwic.
Przebieg trasy: od tarnogórskiego rynku po zielone obrzeża miasta
Etap 1: Dworzec, rynek i pierwsze ślady gwarków
Ledwo wyjdziecie z pociągu, jeszcze nie zdążycie wsiąść na rower, a już czeka na Was pierwsze miejsce, które koniecznie trzeba zobaczyć. Zabytkowy gmach dworca w Tarnowskich Górach został oddany do użytku w 1888 roku, a od 2025 roku na piętrze tego renesansowego budynku działa Dworzec Kultury. Przestrzeń prowadzona przez Muzeum w Tarnowskich Górach łączy historię kolei, sztukę współczesną i lokalną tożsamość miasta. Można tu zobaczyć galerię oraz tarnogórską makietę kolejową, która przypomina, jak ważnym węzłem kolejowym były i są Tarnowskie Góry. To dobry punkt startowy nie tylko logistycznie, ale też symbolicznie: zanim ruszycie na trasę, od razu trafiacie w miejsce opowiadające o podróżowaniu, technice i przemysłowej historii regionu. Wejście do Dworca Kultury jest darmowe. Rower można wnieść na piętro, żeby był bezpieczny.
Okolice dworca kolejowego są sercem rowerowych zmian, jakie w ostatnich latach realizowano w Tarnowskich Górach. Powstała tu sieć nowych dróg rowerowych, która ma łączyć dworzec z rynkiem, dzielnicami, szkołami, parkami i najważniejszymi atrakcjami. Znakomitymi drogami rowerowymi dojeżdżamy do tarnogórskiego rynku przez ulicę Krakowską, czyli główny miejski deptak, który w ramach rowerowych zmian został zamknięty dla samochodów.
Rynek w Tarnowskich Górach najlepiej pokazuje miejskie oblicze dawnego ośrodka gwarków. Plac ma nieregularny, lekko trapezowy kształt, co dobrze pasuje do historii miasta, które rosło nie według idealnego planu, lecz wokół szybów, domów górników, warsztatów i miejsc handlu. Wokół rynku stoją zabytkowe kamienice, część z podcieniami, a ich fasady przypominają, że Tarnowskie Góry od początku były miastem zamożnym, przedsiębiorczym i mocno związanym z handlem oraz górnictwem.
Najmocniej wzrok przyciąga ratusz przy południowej pierzei rynku. Choć wygląda, jakby stał tu od zawsze, obecny gmach pochodzi z końca XIX wieku i jest jednym z najbardziej charakterystycznych ratuszy na Górnym Śląsku. Czerwona cegła klinkierowa, kamienne detale, wysoka wieża i herby na fasadzie robią świetne wrażenie, zwłaszcza gdy patrzy się na budynek z płyty rynku.
Drugim ważnym punktem rynku jest Kościół Ewangelicko-Augsburski Zbawiciela. To zabytkowa świątynia z 1780 roku, później przebudowana w stylu neoromańskim, z wieżą, która mocno porządkuje panoramę placu. Jej obecność przypomina o wielowyznaniowej historii Tarnowskich Gór i o czasach, gdy protestancka społeczność była ważną częścią miasta. Na płycie rynku warto też zwrócić uwagę na studnię, odtworzoną w miejscu dawnego ujęcia wody oraz na Kamienicę Sedlaczka, w której działa Muzeum Tarnogórskie.
Muzeum Tarnogórskie mieści się w zabytkowej Kamienicy Sedlaczka przy rynku. W niewielkiej, ale treściwej ekspozycji można lepiej poznać historię miasta, dawnych mieszkańców, górnictwo kruszcowe i kulturę mieszczańską Tarnowskich Gór. Jeśli chcecie wejść do środka, musicie liczyć się z niewielką opłatą. Niestety nie ma bezpiecznego miejsca do pozostawienia roweru, więc trzeba go przypiąć do ogrodzenia ogródka przed kamienicą.
Brukowymi uliczkami jedziemy do jednego z najbardziej symbolicznych miejsc Tarnowskich Gór – Dzwonnica Gwarków. Przypomina ona o górnikach, którzy przez stulecia tworzyli historię Tarnowskich Gór. Drewniana dzwonnica nawiązuje do dawnych dzwonnic kopalnianych, których dźwięk wyznaczał rytm pracy – początek i koniec szychty. Warto zatrzymać się tu choćby na kilka minut, bo dzwonnica dobrze łączy starówkę z dalszą, przemysłową częścią trasy.
Etap 2: Zabytkowa Kopalnia Srebra i Skansen Maszyn Parowych
Opuszczamy ścisłe centrum miasta. Ulicą Zamkową, a potem Legionów dojeżdżamy do ronda Blachnickiego, gdzie wskakujemy na znakomitą drogę rowerową. Ciągnie się ona wzdłuż linii kolei wąskotorowej i w przyszłości ma połączyć Tarnowskie Góry z Bytomiem.
To dobry moment, żeby wspomnieć o Górnośląskich Kolejach Wąskotorowych – jednej z największych technicznych ciekawostek regionu. Linia o prześwicie 785 mm powstała w połowie XIX wieku jako przemysłowy krwiobieg Górnego Śląska, łącząc kopalnie, huty i zakłady, a dziś jej ocalały, 21-kilometrowy odcinek Bytom – Tarnowskie Góry – Miasteczko Śląskie działa sezonowo jako kolej turystyczna.
Gdy rowerówka się kończy, skręcamy w prawo i drogami szutrowymi jedziemy w kierunku widocznej z daleka wieży wyciągowej szybu Anioł, która jest częścią Zabytkowej Kopalni Srebra.
Zabytkowa Kopalnia Srebra to jeden z najważniejszych punktów całej wycieczki i jedna z najcenniejszych atrakcji Tarnowskich Gór. Podziemna trasa prowadzi przez dawne wyrobiska kopalni rud srebra, ołowiu i cynku. Zwiedzający schodzą około 40 metrów pod ziemię, przechodzą chodnikami i komorami. Największą atrakcją jest 270-metrowy odcinek pokonywany łodziami. To miejsce pozwala naprawdę poczuć skalę pracy dawnych gwarków: wilgoć, chłód, niskie korytarze i opowieści o wydobyciu robią dużo większe wrażenie niż sama informacja o wpisie na listę UNESCO.
Praktyczne informacje: czas zwiedzania Zabytkowej Kopalni Srebra to 2 godziny, pamiętajcie, że pod ziemią panuje stała całoroczna temperatura ok. 10 stopni C, więc trzeba założyć coś cieplejszego. Rower można przypiąć do stojaków, które stoją na terenie ogrodzonym kopalni i są monitorowane. Sakwy lub torby bagażowe można zostawić w przechowalni bagażu.
Jeśli nie chcecie zjeżdżać pod ziemię to i tak tu trzeba podjechać, żeby zobaczyć znajdujący się przy kopalni Skansen Maszyn Parowych. Na jego terenie znajdują się zabytkowe urządzenia, lokomotywy i maszyny związane z przemysłem. To jedno z największych tego typu miejsc w Polsce! Nawet osoby niezainteresowane techniką robią duże oczy na widok ogromnych urządzeń, które jeszcze nie tak dawno stanowiły fundament przemysłowego rozwoju regionu.
Etap 3: Hałda Popłuczkowa
Kolejny etap trasy będzie malowniczy i widokowy. Ulica Mała, obsadzona starymi drzewami, stanowi bardzo klimatyczny odcinek szlaku. Zobaczycie tam m.in. wiązy szypułkowe, które są pomnikami przyrody.
Jednak najbardziej charakterystycznym punktem trasy jest Hałda Popłuczkowa. Pokazuje ona, że dziedzictwo górnicze Tarnowskich Gór nie kończy się pod ziemią. To sztuczne wzniesienie powstało z odpadów po płukaniu rud w rejonie dawnej Kopalni Fryderyk. Jej pomarańczowo-czerwona barwa, strome zbocza i otwarte położenie sprawiają, że krajobrazowo wyróżnia się na tle okolicy. Dla rowerzysty to jeden z ciekawszych momentów trasy – bardziej surowy, przestrzenny i fotograficzny niż centrum miasta. Hałda jest też ważnym elementem wpisu UNESCO, bo pokazuje nie tylko wydobycie, ale cały proces przeróbki rud i jego wpływ na krajobraz. Warto podjechać tu bez pośpiechu, zwłaszcza przy dobrej pogodzie i niskim świetle, kiedy kolory ziemi są najbardziej wyraziste.
Ze szczytu rozciąga się ciekawy widok na okolicę, a sam teren jest doskonałym przykładem tego, jak działalność przemysłowa może po latach stać się interesującym krajobrazem przyrodniczym. To również część obszaru wpisanego na listę UNESCO.
Czy wjazd na Hałdę Popłuczkową jest trudny? Nie! Najbardziej stroma część podjazdu ma tylko 200 metrów i tylko 15 metrów przewyższenia, więc spokojnie każdy da radę! Na szczycie jest 5 stołów z ławkami, więc to świetne miejsce na dłuższy odpoczynek.
Etap 4: Źródło młodości i Sztolnia Czarnego Pstrąga
Od Hałdy Popłuczkowej jedziemy szutrową ul. Długą, skrajem lasu porastającego Srebrną Górę. To właśnie w tych lasach wytyczony jest Rezerwat Segiet, chroniony las bukowy na pograniczu Tarnowskich Gór i Bytomia, porastający dawne wyrobiska górnicze zwane warpiami.
Wjeżdżamy do dzielnicy Repty Śląskie, gdzie spokojnymi szosami jedziemy w kierunku Parku Repeckiego. Jednak po drodze robimy krótki przystanek przy Źródle Młodości. Wypływająca tutaj krystalicznie czysta woda od dawna budziła zainteresowanie mieszkańców, a z czasem narodziła się legenda, że posiada niezwykłe właściwości i potrafi przywracać siły oraz witalność. Choć oczywiście nie gwarantuje wiecznej młodości, miejsce jest bardzo klimatyczne i warto zatrzymać się tu na kilka chwil.
Krótka regeneracja przy Źródle Młodości może mieć znaczenie na zbliżającym się podjeździe do Parku Repeckiego. Ma on 700 metrów, ale pierwsze 300 metrów jest wymagające. Znak informuje, że jest tam aż 12% nachylenia!
Po podjeździe wjeżdżamy do Parku Repeckiego. Jest to rozległy, zabytkowy park krajobrazowy o powierzchni blisko 200 hektarów, który miejscami bardziej przypomina las niż typowy park miejski. Wśród buków, dębów, grabów i lip prowadzą spokojne alejki, a dolina Dramy dodaje temu miejscu naturalnego, lekko dzikiego charakteru. To idealne zielone przejście między częścią terenową a jedną z największych atrakcji trasy, bo właśnie w sercu Parku Repeckiego ukryta jest Sztolnia Czarnego Pstrąga.
Sztolnia Czarnego Pstrąga to jeden z najbardziej niezwykłych podziemnych obiektów w Polsce. Zwiedzanie odbywa się niemal w całkowitej ciemności i polega na przepłynięciu łodziami 600-metrowego odcinka dawnej sztolni odwadniającej. Trasa turystyczna znajduje się pomiędzy szybami „Ewa” i „Sylwester”.
Sztolnię wydrążono pod koniec XVIII wieku jako część skomplikowanego systemu odprowadzania wód z tarnogórskich kopalń. Nazwa obiektu prawdopodobnie pochodzi od pstrągów, które niegdyś pojawiały się w podziemnych wodach. Dziś, podobnie jak Zabytkowa Kopalnia Srebra, obiekt znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO oraz na Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego.
Praktyczne informacje: czas zwiedzania Sztolni Czarnego Pstrąga to 1 godzina. Pamiętajcie, że pod ziemią panuje stała całoroczna temperatura ok. 10 stopni C. Rower zostawiacie przy Szybie Sylwester, gdzie mieści się kasa. Niestety nie ma dla niego specjalnego pomieszczenia, wiaty czy nawet stojaka, dlatego przypnijcie go do krat w miejscu, gdzie sięga monitoring. O tym, czy zejdziecie pod ziemię szybem Sylwester i popłyniecie do szybu Ewa, czy też przewodnik najpierw przeprowadzi grupę spacerem po parku do szybu Ewa, decyduje logistyka na miejscu. Spływ zaczyna się tam, gdzie aktualnie cumują łodzie po zakończeniu trasy przez poprzednią grupę.
Etap 5: Zamek w Starych Tarnowicach i Pałac w Rybnej
Z Parku Repeckiego wjeżdżamy do dzielnicy Stare Tarnowice, gdzie zobaczymy kolejną z dużych atrakcji turystycznych Tarnowskich Gór.
Zamek w Starych Tarnowicach wprowadza do trasy zupełnie inny klimat. Po kopalniach, sztolniach i parkowych alejkach pojawia się renesansowa rezydencja z dziedzińcem, krużgankami i eleganckim, szlacheckim charakterem. Początki obiektu sięgają XVI wieku, kiedy budowę rozpoczął rycerz Piotr Wrochem, dawny właściciel Tarnowic, a późniejsze przebudowy i XIX-wieczni właściciele z rodu Henckel von Donnersmarck nadali mu kształt, który możemy oglądać dzisiaj.
Po zakończonej w 2011 roku renowacji zamek odzyskał dawny blask i znów stał się miejscem, do którego warto zajrzeć nie tylko dla architektury. W środku można zobaczyć m.in. kolekcję zabytkowych mebli, a sam obiekt działa także jako przestrzeń wydarzeń, warsztatów edukacyjnych, koncertów i imprez tematycznych. Najbardziej nietypową atrakcją jest „Szkoła Magii i Czarodziejstwa”, która przenosi zwiedzających w fantazyjny klimat znany z książek i filmów. Dość zaskakujący kontrast wobec górniczego dziedzictwa Tarnowskich Gór.
Drogami rowerowymi wzdłuż ul. Pyskowickiej, a potem Wincentego Janasa jedziemy do dzielnicy Opatowiec, a stamtąd lokalną drogą do Rybnej. W tej spokojnej dzielnicy miasta uwagę przykuwa elegancki pałac.
Pałac w Rybnej to późnobarokowa rezydencja z 1796 roku, otoczona kilkuhektarowym parkiem ze starymi dębami uznanymi za pomniki przyrody. Przez lata należał m.in. do rodzin Warkoczów, Blachów i Kosickich, a po zniszczeniach wojennych został odrestaurowany w latach 1974–1980 i zyskał nowe, kulturalne życie jako Dom Pracy Twórczej związany ze środowiskiem muzycznym. Dziś pałac jest miejscem koncertów kameralnych i jazzowych, wystaw, spotkań z artystami oraz kursów mistrzowskich.
Etap 6: Zalew Pniowiec i Muzeum Motoryzacji
Przecinamy drogę krajową, przejeżdżamy nad Stołą, a potem kręcimy skrajem osiedla dzielnicy Strzybnica. Za nim wjeżdżamy na ul. Armii Krajowej, która doprowadza nas do Zalewu Pniowiec.
Zalew Pniowiec jest rekreacyjnym oddechem na trasie. Po serii miejsc historycznych i zabytkowych pojawia się przestrzeń bardziej wypoczynkowa: woda, zieleń i spokojniejszy krajobraz. To dobry punkt na dłuższy postój, kanapkę albo chwilę odpoczynku nad wodą. W cieplejsze dni okolica zalewu może być jednym z najprzyjemniejszych fragmentów wycieczki, bo pozwala zobaczyć Tarnowskie Góry od mniej oczywistej, rekreacyjnej strony.
Latem spotkać tu można spacerowiczów, wędkarzy i rowerzystów, którzy zatrzymują się na chwilę wytchnienia. To doskonałe miejsce, by zwolnić tempo i nacieszyć się bardziej zielonym obliczem Tarnowskich Gór.
Całkowicie zmienia się krajobraz oraz charakterystyka trasy. Wjeżdżacie na tereny zielone, spokojniejsze, bardziej sielskie. Przy drodze pojawiają się pola uprawne, zwierzęta gospodarcze czy stadnina koni. Za częścią dzielnicy Pniowiec o ciekawie brzmiącej nazwie Tłuczykąt wjeżdżacie na świetne leśne szutrówki, którymi będziecie kręcić przez 3 kolejne kilometry aż do ul. Grzybowej.
Szeroką i równiutką drogą rowerową dojeżdżacie do Stoły, a potem wskakujecie na jezdnię ul. Czarnohuckiej, gdzie znów czeka mocny punkt trasy.
Muzeum Motoryzacji przy Czarnohuckiej 10 to prawdziwa gratka dla miłośników starych rowerów, motocykli i samochodów. W prywatnym muzeum zgromadzono dziesiątki zabytkowych pojazdów, które przypominają, jak wyglądała motoryzacja przed kilkudziesięciu laty.
Muzeum działa nie tylko jako klasyczna ekspozycja, ale też jako miejsce wystaw czasowych, lekcji muzealnych, wydarzeń tematycznych i spotkań dla grup, dzieci oraz młodzieży. Warto jednak pamiętać, że obiekt nie jest otwarty codziennie, dlatego przed zaplanowaniem rowerowego finału przy Czarnohuckiej 10 najlepiej sprawdzić aktualne terminy zwiedzania, dostępność wystaw i możliwość zakupu biletu w internetowym kalendarzu muzeum.
Rowerowa wycieczka po Tarnowskich Górach powoli dobiega końca. Drogami rowerowymi wracacie do Śródmieścia, gdzie przy dworcu PKP kończy się 33-kilometrowa trasa.
Czy warto? Tarnowskie Góry jako rowerowa niespodzianka Górnego Śląska
Moim zdaniem zdecydowanie warto. Ta trasa bardzo mi się podoba, bo nie jest tylko zwykłą pętlą „żeby nabić kilometry”. Ona ma sens, rytm i historię. Co chwilę dzieje się coś innego: raz jedzie się przez centrum miasta, chwilę później obok kopalni i hałd, potem przez park, spokojniejsze dzielnice, nad zalew i leśne szutrówki. Dzięki temu przez całe 33 kilometry nie miałem poczucia monotonii.
Największy plus widzę w tym, że Tarnowskie Góry pokazują się tutaj z kilku stron naraz. Są zabytki, jest UNESCO, są miejsca techniczne, ale też jest dużo zieleni i spokojnych odcinków, na których można po prostu odpocząć od miasta. Dla mnie to właśnie takie trasy są najciekawsze: nie trzeba wybierać między zwiedzaniem a jazdą, bo jedno naturalnie łączy się z drugim.
Podoba mi się też to, że trasa jest dostępna dla wielu osób. Nie trzeba mieć sportowej formy ani specjalistycznego roweru, żeby ją przejechać. Oczywiście są krótkie momenty, w których trzeba mocniej nacisnąć na pedały, jak podjazd w stronę Parku Repeckiego czy wjazd na Hałdę Popłuczkową, ale nie są to przeszkody, które psują przyjemność z wycieczki. Raczej dodają jej charakteru.
Jeśli kojarzycie Tarnowskie Góry głównie z Kopalnią Srebra, ta pętla może Was naprawdę pozytywnie zaskoczyć. Po przejechaniu całej trasy mam poczucie, że to świetny pomysł na jednodniową wycieczkę po Górnym Śląsku: ciekawą, różnorodną i bez nadęcia. Wsiadacie na rower przy dworcu, robicie dużą pętlę przez najważniejsze miejsca miasta i wracacie z wrażeniem, że zobaczyliście dużo więcej, niż można było się spodziewać po 33 kilometrach. Ja tę trasę zdecydowanie polecam, a już szczególnie osobom, które lubią odkrywać Śląsk nieoczywiście i po swojemu.
GALERIA
Propozycja wycieczki rowerowej powstała dzięki współpracy z Lokalną Organizacją Turystyczną „Miasta Gwarków”
