Rowerem przez Miasta Gwarków: pętla z Tarnowskich Gór przez Bytom i Zbrosławice
Ta 46-kilometrowa pętla pokazuje Miasta Gwarków z perspektywy roweru, spokojnego tempa i miejsc, których nie da się dobrze poznać podczas zwykłego spaceru po jednym mieście. Startujemy przy dworcu w Tarnowskich Górach, a dalej jedziemy przez krajobrazy pogórnicze, zielone odcinki leśne, dawne tereny przemysłowe, spokojne miejscowości, bytomskie Miechowice, Zbrosławice i historyczne centrum Tarnowskich Gór.
To wycieczka krajoznawcza i turystyczna, ale nie salonowa, bo po drodze pojawiają się szutry, leśne drogi, nierówne fragmenty i miejsca, w których śląski krajobraz pokazuje swoją bardziej surową stronę.
Najlepiej sprawdzi się tu rower gravelowy, crossowy, trekkingowy z szerszymi oponami albo górski. Typowa szosa czy rower miejski nie będzie najlepszym wyborem, bo choć spora część trasy prowadzi asfaltami i drogami rowerowymi, to jej charakter budują właśnie odcinki terenowe i zmienna nawierzchnia.
Pod względem trudności to propozycja dla średniozaawansowanych rowerzystów: dystans jest rozsądny, przewyższenia umiarkowane, ale trzeba liczyć się z całodniową jazdą, kilkoma mniej wygodnymi fragmentami i spokojniejszym tempem w terenie. W zamian dostajemy różnorodną pętlę przez najciekawsze atrakcje Miast Gwarków – taką, która łączy aktywność, zwiedzanie i dobrą logistykę dzięki startowi oraz mecie przy dworcu.
Start i meta: dworzec PKP w Tarnowskich Górach
Dystans: 46 km
Trasa w pigułce: najważniejsze informacje praktyczne
| Dystans | 46 km |
| Start i meta | dworzec PKP w Tarnowskich Górach |
| Typ trasy | pętla rowerowa |
| Charakter trasy | krajoznawcza pętla rowerowa z odcinkami asfaltowymi, szutrowymi i leśnymi |
| Najlepszy rower | trekkingowy, crossowy, gravel, górski |
| Dla kogo? | dla osób lubiących zwiedzanie i odcinki terenowe |
| Największe atrakcje | Zabytkowa Kopalnia Srebra, Szyb Staszic, Hałda Popłuczkowa, Sport Dolina, Pałac Tiele-Wincklerów, pałac i niemiecki schron bojowy w Zbrosławicach, Sztolnia Czarnego Pstrąga, Dzwonnica Gwarków, Rynek w Tarnowskich Górach |
Data przejazdu: 20.06.2026
Przebieg szlaku:
Tarnowskie Góry: Dworzec PKP – Park Kunszt (2,5 km) – Zabytkowa Kopalnia Srebra (3,5 km) – Szyb Staszic (5,5 km) – Hałda Popłuczkowa (8 km) – Kanion Tarnogórski (9 km) – Bytom: Sport Dolina (11,5 km) – Pałac Tiele-Wincklerów (19 km) – Stawy Miechowice (21 km) – Zabrze Helenka (24 km) – Wieszowa (29 km) – Zbrosławice (34 km) – Ptakowice (37 km) – Tarnowskie Góry: Sztolnia Czarnego Pstrąga (40 km) – Park Miejski (44 km) – Rynek (45 km) – Dworzec PKP
MAPA
Pobierz ślad trasy: GPX | KML | ZIP
Przydał Ci się artykuł? Skorzystałeś z pliku GPX? Możesz za to podziękować stawiając mi kawę :)

Czym są Miasta Gwarków?
Nazwa Miasta Gwarków nawiązuje do wielowiekowych tradycji górnictwa kruszcowego na Górnym Śląsku. Słowo „gwarek” oznaczało dawniej właściciela udziałów w kopalni lub przedsiębiorcę finansującego wydobycie rud. To właśnie gwarkowie przyczynili się do rozwoju górnictwa srebra, ołowiu i cynku, dzięki któremu Tarnowskie Góry oraz okoliczne miejscowości przez stulecia należały do najważniejszych ośrodków górniczych w Europie.
Dziś Miasta Gwarków to wspólna marka turystyczna rozwijana przez Lokalną Organizację Turystyczną Miasta Gwarków, powołaną w 2021 roku. Jej celem jest promocja miejsc związanych z górniczym dziedzictwem oraz zachęcanie do odkrywania ich na różne sposoby – pieszo, rowerem czy podczas zwiedzania zabytków techniki. Trasa opisana w tym przewodniku prowadzi właśnie przez obszar tworzący tę wyjątkową krainę.
Do Miast Gwarków należą Tarnowskie Góry, Bytom oraz gmina Zbrosławice. Choć każda z tych miejscowości ma własny charakter, wszystkie łączy wspólna historia związana z wydobyciem rud metali oraz wyjątkowe zabytki. Właśnie tutaj znajdują się obiekty wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, dawne kopalnie, sztolnie, szyby, krajobrazy pogórnicze i liczne ślady działalności gwarków, które przez wieki kształtowały ten region. Dzięki temu Miasta Gwarków są dziś jednym z najciekawszych miejsc w Polsce do poznawania historii górnictwa i przemysłowego dziedzictwa podczas rowerowych wycieczek.
Poczytaj też o promocjach dla turystów w Miastach Gwarków.
Jak dojechać do Tarnowskich Gór?
Pętla rozpoczyna się i kończy przy dworcu PKP w Tarnowskich Górach, dlatego bez problemu możecie dotrzeć tu pociągiem, wysiąść z rowerem i od razu ruszyć w drogę. Bezpośrednie połączenia kursują m.in. z Katowic, Częstochowy, Zawiercia i Lublińca, a także pociągi TLK z Krakowa oraz Poznania. Ponieważ właśnie dworzec w Tarnowskich Górach jest punktem startowym trasy, taki sposób dojazdu jest szczególnie wygodny.
Równie praktycznym rozwiązaniem będzie dojazd samochodem. Bezpośrednio przy dworcu znajduje się duży, bezpłatny parking, więc wystarczy zdjąć rower z bagażnika i od razu rozpocząć przejazd. Auto można też zostawić na darmowym parkingu przy Parku Repeckim — ta opcja może okazać się wygodniejsza zwłaszcza dla osób jadących np. z Gliwic.
ZOBACZ TAKŻE
Rowerem dookoła Tarnowskich Gór
Sprawdź 33-kilometrową trasę rowerową dookoła Tarnowskich Gór. Pętla prowadzi przez rynek, Zabytkową Kopalnię Srebra, Hałdę Popłuczkową, Sztolnię Czarnego Pstrąga, Pałac w Rybnej i Zalew Pniowiec.
Przebieg trasy:
Etap 1: Z dworca do Zabytkowej Kopalni Srebra
Zanim jeszcze ruszycie na pierwsze kilometry, warto rozejrzeć się po miejscu startu. Dworzec w Tarnowskich Górach sam w sobie jest ciekawą wizytówką miasta – historyczny budynek z końca XIX wieku dobrze pasuje do wycieczki, która od początku będzie kręcić się wokół podróży, techniki i przemysłowego dziedzictwa. Na jego piętrze działa Dworzec Kultury, czyli przestrzeń prowadzona przez Muzeum w Tarnowskich Górach, z galerią sztuki współczesnej i makietą kolejową. To bardzo dobry, darmowy przystanek na rozgrzewkę przed trasą: krótki, konkretny i mocno osadzony w lokalnym klimacie. Jeśli macie chwilę zapasu przed startem, zajrzyjcie tam choćby po to, żeby lepiej poczuć, jak ważną rolę kolej odgrywała w rozwoju Tarnowskich Gór.
Po tej krótkiej dawce historii można już wpiąć kask, wskoczyć na siodełko i spokojnie wyjechać z okolic dworca. Początek trasy jest bardzo przyjazny: zamiast nerwowego przeciskania się przez ruch samochodowy dostajecie wygodne drogi rowerowe, które najpierw wyprowadzają z centrum, a później prowadzą na południe w pobliżu torów kolejki wąskotorowej. To dobry odcinek na złapanie rytmu jazdy, sprawdzenie nawigacji i ustawienie tempa. W planach jest dalszy rozwój tej infrastruktury, tak aby w przyszłości wygodniej połączyć Tarnowskie Góry z Bytomiem.
Po drodze trzeba zwrócić uwagę na Górnośląskie Koleje Wąskotorowe, bo to nie jest zwykła ciekawostka mijana kątem oka. Tory o prześwicie 785 mm są pamiątką po ogromnym systemie transportowym, który od połowy XIX wieku spinał kopalnie, huty i zakłady przemysłowe Górnego Śląska. Dziś z dawnej sieci pozostała czynna turystyczna linia Bytom – Tarnowskie Góry – Miasteczko Śląskie, licząca około 21 kilometrów. Dla rowerzysty to fajny smaczek na trasie: jedziecie nową infrastrukturą, a obok wciąż żyje fragment starego, przemysłowego Śląska.
Gdy droga rowerowa kończy się, skręcamy w lewo i po chwili po prawej stronie znajduje się Park Kunszt – jedno z najciekawszych miejsc związanych z górniczą historią Tarnowskich Gór. To właśnie tutaj, w rejonie szybu Rudolphine dawnej Kopalni Fryderyk, 16 lipca 1784 roku odkryto bogate złoża rud ołowiu i srebra, co zapoczątkowało dynamiczny rozwój górnictwa i hutnictwa na Górnym Śląsku. Nazwa parku pochodzi od niemieckiego słowa Kunst, oznaczającego urządzenia służące do odwadniania kopalń. Już pod koniec XVIII wieku wokół pamiątkowej hałdy utworzono park, który stał się miejscem wypoczynku górników oraz corocznych górniczych festynów. Dziś Park Kunszt jest kameralnym terenem spacerowym, w którym zachowała się historyczna hałda szybu Rudolphine otoczona ponad 200-letnimi lipami – pomnikami przyrody. Miejsce to stanowi część wpisanego w 2017 roku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO zespołu „Kopalnie rud ołowiu, srebra i cynku wraz z systemem gospodarowania wodami podziemnymi w Tarnowskich Górach” i jest wyjątkowym świadectwem początków rewolucji przemysłowej na Górnym Śląsku.
Z Parkiem Kunszt jedziemy mało ruchliwymi drogami publicznymi, a na wysokości stacji Górnośląskich Kolei Wąskotorowych znów wjeżdżamy na drogę rowerową. Nie jest ona długa, ale zbliża nas do kolejnej wielkiej atrakcji turystycznej Tarnowskich Gór – Zabytkowej Kopalni Srebra.
Zabytkowa Kopalnia Srebra to punkt, przy którym naprawdę warto zaplanować dłuższą przerwę. Nie jest to tylko „kolejna atrakcja po drodze”, ale jedno z miejsc, które najlepiej tłumaczy, skąd wzięła się wyjątkowość Tarnowskich Gór. Zwiedzanie prowadzi dawnymi wyrobiskami rud srebra, ołowiu i cynku, około 40 metrów pod ziemią. Są chodniki, komory, chłód, wilgoć i ten specyficzny półmrok, którego nie da się oddać samym opisem. Najbardziej zapada w pamięć fragment pokonywany łodziami – krótki, ale bardzo klimatyczny, bo dopiero tam czuć, jak wymagające było odwadnianie i eksploatacja podziemi. Jeśli macie czas tylko na jedną dużą atrakcję na tej pętli, kopalnia powinna być wysoko na liście.
Praktyczne informacje: na zwiedzanie kopalni zarezerwujcie mniej więcej 2 godziny, żeby bez pośpiechu kupić bilet, przygotować się do wejścia i spokojnie wrócić do rowerów. Pod ziemią przez cały rok panuje temperatura około 10°C, więc nawet w upalny dzień przyda się bluza albo lekka kurtka. Rower można przypiąć do stojaków na ogrodzonym, monitorowanym terenie, a sakwy lub torby zostawić w przechowalni bagażu.
Nawet jeśli nie planujecie schodzić do podziemi, nie omijajcie tego miejsca. Przy kopalni znajduje się Skansen Maszyn Parowych, dostępny na świeżym powietrzu i idealny na szybki postój w trakcie jazdy. Stoją tu lokomotywy, walce, maszyny i urządzenia, które pokazują przemysłową potęgę regionu w bardzo namacalny sposób. To atrakcja, którą docenią nie tylko miłośnicy techniki – skala tych konstrukcji robi wrażenie nawet wtedy, gdy na co dzień bardziej interesują Was kilometry, szutry i widoki niż historia maszyn.
Etap 2: Pokopalniane krajobrazy Miast Gwarków
Po wyjeździe spod Zabytkowej Kopalni Srebra jedziemy asfaltowymi drogami publicznymi, ale takimi, na których ruch samochodowy jest niewielki i nie wybija z rytmu spokojnej jazdy. Na skrzyżowaniu z ul. Wodociągową skręcamy w prawo i po kilkudziesięciu metrach ukazuje się nam krajobraz pogórniczy. Na łąkach pojawiają się pagórki i zagłębienia, które tylko na pierwszy rzut oka wyglądają jak zwykłe nierówności terenu. W rzeczywistości to ślady kilku stuleci pracy górników: warpie, pingi, pozostałości dawnych szybów, zapadliska i niewielkie wyrobiska po eksploatacji rud srebra, ołowiu, cynku i żelaza. Tutaj dobrze widać, jak mocno historia górnictwa odcisnęła się na krajobrazie Tarnowskich Gór.
Wracamy do skrzyżowania i mijamy teren dawnej Stacji Wodociągowej Staszic z charakterystycznymi szybami: Staszic i Maszynowy. To miejsce dobrze pokazuje, że tarnogórskie górnictwo nie skończyło się na samym wydobyciu kruszców. Z czasem ogromne podziemne wyrobiska i sztolnie zaczęły pełnić inną, równie ważną funkcję – pomagały zaopatrywać przemysłowy Górny Śląsk w wodę. Szyb Staszic, dawniej Adolf, oraz sąsiedni Szyb Maszynowy były związane ze Sztolnią Głęboką Fryderyk i systemem odwadniania kopalń, który później stał się podstawą nowoczesnych wodociągów. Dziś ceglane, ośmioboczne nadszybia są jednym z ciekawszych naziemnych śladów tego systemu i przypominają, że w Tarnowskich Górach pod ziemią kryje się nie tylko historia górnictwa, ale też inżynierii wodnej.
Dalej robi się naprawdę przyjemnie krajobrazowo. Ulica Mała prowadzi spokojnym, zielonym odcinkiem, przy którym stare drzewa tworzą naturalną ramę dla trasy. To nie jest miejsce do gonienia średniej prędkości, tylko do spokojnego kręcenia i łapania oddechu po pierwszej, bardziej miejskiej części wycieczki. Warto wypatrywać rosnących przy drodze wiązów szypułkowych – część z nich ma status pomników przyrody, więc nawet ten krótki przejazd ma swój wyraźny, przyrodniczy akcent.
Najmocniejszym punktem tego fragmentu jest jednak Hałda Popłuczkowa. Nawet jeśli widzieliście już wiele hałd na Śląsku, ta potrafi zaskoczyć. Kolor ziemi, otwarta przestrzeń i panorama sprawiają, że to jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc na całej trasie. Pomarańczowo-czerwona ziemia, otwarte zbocza i szeroka przestrzeń sprawiają, że przez chwilę można mieć wrażenie, jakby trasa przeniosła się w zupełnie inny region. Hałda powstała z odpadów po płukaniu rud w rejonie dawnej Kopalni Fryderyk, dlatego świetnie uzupełnia opowieść rozpoczętą w kopalni – pokazuje nie tylko to, co działo się pod ziemią, ale też jak przeróbka urobku zmieniała powierzchnię. Dziś jest częścią tarnogórskiego dziedzictwa UNESCO i jednym z najbardziej fotogenicznych miejsc na całej pętli.
Ze szczytu dobrze widać, jak przemysłowy krajobraz potrafi po latach zyskać drugie życie. To już nie tylko pamiątka po dawnej płuczce rud, ale też cenne siedlisko przyrodnicze, znane z muraw galmanowych – roślinności, która radzi sobie na glebach bogatych w metale ciężkie. W praktyce oznacza to, że stoicie na miejscu jednocześnie technicznym, historycznym i przyrodniczym. Warto poświęcić mu kilka minut więcej, zwłaszcza że z góry łatwo złapać szerszą perspektywę na południowe okolice Tarnowskich Gór.
Podjazd na hałdę nie powinien nikogo przestraszyć. Najbardziej stromy fragment jest krótki, bo ma około 200 metrów jazdy i mniej więcej 15 metrów przewyższenia, więc przy spokojnym tempie poradzi sobie z nim większość rowerzystów. Na górze czeka nagroda w postaci widoków oraz stołów z ławkami, dlatego to bardzo dobre miejsce na dłuższy postój, kanapkę i kilka zdjęć.
Po zjeździe z Hałdy Popłuczkowej zachęcam odbić jeszcze około 800 metrów w stronę Kanionu Tarnogórskiego. To krótki wariant, a dodaje trasie sporo charakteru. Po drodze mijamy niewielką Kapliczkę św. Barbary, patronki górników, która dobrze pasuje do klimatu tej części wycieczki. Sam kanion to dawne wyrobisko dolomitu z wysokimi, surowymi ścianami i krajobrazem przypominającym niewielki skalny amfiteatr. Jasne ściany kamieniołomu, wąskie przejścia i bardziej dzika roślinność tworzą miejsce zupełnie inne niż otwarte, rude zbocza Hałdy Popłuczkowej. Ścieżki bywają tu bardziej dzikie, więc lepiej zachować ostrożność.
Z Kanionu Tarnogórskiego jedziemy dalej szutrową, miejscami lekko pofałdowaną drogą w stronę Kamieniołomu Blachówka i bytomskiej Sport Doliny. To kolejny przykład tego, jak dawny teren przemysłowy zmienił funkcję: kiedyś wydobywano tu dolomit, dziś okolica kojarzy się z rekreacją, trasami spacerowymi i stokiem narciarskim. Po drodze dostajecie trochę luźniejszej nawierzchni, trochę zieleni i sporo industrialno-przyrodniczego klimatu. To dobry finał drugiego etapu, bo po serii górniczych śladów trasa płynnie przechodzi w bardziej leśny i rekreacyjny odcinek prowadzący w stronę Miechowic.
Etap 3: Bytom Miechowice
Jesteśmy już w Bytomiu, kolejnym z Miast Gwarków! Za Sport Doliną kierujemy się w stronę Miechowic – jednej z najbardziej zielonych, a przy tym najciekawszych historycznie dzielnic miasta. Najpierw czeka nas około 4-kilometrowy odcinek przez tereny leśne, który pozwala na chwilę odetchnąć po industrialnych krajobrazach poprzedniego etapu. Jedzie się tu spokojnie, w otoczeniu drzew, a trasa stopniowo wprowadza nas w zupełnie inny klimat: mniej pogórniczy, bardziej parkowy i rezydencjonalny.
Miechowice przez długi czas były samodzielną miejscowością, a ich rozwój mocno wiązał się z rodem Tiele-Wincklerów oraz przemysłem. Dziś to część Bytomia, ale dawna odrębność nadal jest tu wyczuwalna. W krótkim odstępie znajdziemy zabytki, ślady historii wojskowej, pamiątki po działalności społecznej Matki Ewy, rozległy park i cenne tereny przyrodnicze. Dzięki temu ten etap jest bardziej spokojny i zielony, ale wcale nie mniej treściwy niż wcześniejsze fragmenty trasy.
Do pierwszej atrakcji, znajdującej się przy ul. Kasztanowej dojeżdżamy nieco bardziej ruchliwą ulicą Stolarzowicką. To schron Miechowice, jeden z najlepiej zachowanych schronów bojowych Obszaru Warownego „Śląsk”. Żelbetowa konstrukcja powstała tuż przed II wojną światową jako element polskich umocnień chroniących Górny Śląsk. Dziś obiekt jest odrestaurowany i udostępniany zwiedzającym podczas wybranych wydarzeń, więc nawet krótki postój pozwala lepiej zrozumieć, jak burzliwa była historia tej części regionu.
Kilkaset metrów dalej warto zatrzymać się przy Muzeum Domek Matki Ewy. To niewielki, drewniany dom związany z Ewą von Tiele-Winckler – diakonisą, która zapisała się w historii Miechowic działalnością charytatywną i opieką nad potrzebującymi. Muzeum znajduje się na terenie dawnego zespołu diakonijnego, przez lata pełniącego funkcję ośrodka pomocy społecznej i wychowawczej. Muszę wspomnieć, że Domek Matki Ewy znajduje się również na Szlaku Architektury Drewnianej Województwa Śląskiego.
Najbardziej okazałym śladem dawnej świetności dzielnicy są pozostałości Pałacu Tiele-Wincklerów. Rezydencja należała do jednej z najbogatszych rodzin przemysłowych Górnego Śląska i przez lata uchodziła za jeden z najwspanialszych pałaców w regionie. Otaczał ją rozległy park, a sama architektura miała podkreślać rangę właścicieli i ich wpływ na rozwój przemysłowego Śląska. Pod koniec II wojny światowej pałac został zniszczony, a w latach 50. XX wieku jego ruiny w dużej części rozebrano. Do dziś zachowały się fragmenty zabudowań, brama, oficyny i park, które pozwalają wyobrazić sobie skalę dawnego założenia.
Od pałacu wyjeżdżamy ulicą Dzierżonia w stronę Stawów Miechowickich. Po zabytkowej części dzielnicy to przyjemna zmiana rytmu: robi się ciszej, bardziej zielono i bardziej rekreacyjnie. Stawy są dobrym miejscem na krótki odpoczynek nad wodą, zwłaszcza jeśli nie zatrzymywaliście się wcześniej przy pałacu. Można tutaj usiąść przy brzegu, nacieszyć się spokojem, poobserwować ptaki czy sukcesy wędkarzy, którzy lubią tam zarzucić wędkę.
Za stawami wjeżdżamy na teren Miechowickiej Ostoi Leśnej, jednego z najcenniejszych przyrodniczo kompleksów w tej części Górnego Śląska. Lasy i stawy tworzą tu zielony korytarz na styku Bytomia i Zabrza. To bardziej naturalny odcinek trasy, z nieco trudniejszą nawierzchnią – miejscami nierówną, wyboistą i wymagającą spokojniejszego tempa. Właśnie tędy stopniowo opuszczamy Bytom i kierujemy się w stronę Zabrza.
Etap 4: Przez Zabrze i Wieszową do Zbrosławic
Za Miechowicką Ostoją Leśną wyjeżdżamy w zabrzańskiej dzielnicy Helenka. To krótki, spokojniejszy fragment trasy, który pokonujemy głównie osiedlowymi ulicami. Po chwili znów wracamy między drzewa i od razu trafiamy nad Staw Helenka – malowniczy zbiornik na skraju osiedla. To dobre miejsce na krótki oddech, zwłaszcza że tafla wody i zieleń wyraźnie łagodzą przemysłowe skojarzenia, z którymi często kojarzy się Zabrze.
Dalej szutrowe drogi tuż przy samej Autostradzie Bursztynowej A1 prowadzą w stronę Wieszowej. Tutaj warto wypatrywać źródła św. Jana Sarkandra. Według legendy w tym miejscu w XVII wieku czeski mnich Jan Sarkander zatrzymał się w poszukiwaniu wody. Nie znalazł jej, a gdy był już pogodzony ze swoim losem nagle wytrysło źródełko, które uratowało mu życie.
Dalej jedziemy przez bardziej otwarty, podmiejski krajobraz, w którym las stopniowo ustępuje polom i spokojniejszej zabudowie. Po chwili wjeżdżamy do wsi Wieszowa, gdzie na największą uwagę zasługuje kościół pw. Trójcy Świętej – barokowej świątyni z XVIII wieku, która jest jednym z najważniejszych zabytków miejscowości.
Z Wieszowej czeka nas dłuższy, prosty odcinek asfaltowej drogi prowadzący do Zbrosławic – trzeciego z Miast Gwarków. Po bardziej zielonym przejeździe przez Wieszową wracamy więc na szlak miejsc mocno związanych z historią regionu. Jedną z najciekawszych atrakcji miejscowości są ruiny pałacu w Zbrosławicach. Dawna rezydencja ma korzenie sięgające XVIII wieku, była przebudowywana i przez lata należała do śląskich właścicieli ziemskich. Dziś zachowały się jedynie fragmenty murów i parkowe otoczenie, które można obserwować jedynie zza ogrodzenia.
Kilkaset metrów dalej znajduje się Niemiecki Schron Bojowy Regelbau 116 w Zbrosławicach, czyli jeden z najbardziej wyrazistych militarnych punktów na tej pętli. Obiekt należał do niemieckiej Pozycji Górnośląskiej, budowanej tuż przed II wojną światową po ówczesnej niemieckiej stronie granicy. Masywne ściany, kilka pomieszczeń i zachowane wyposażenie pozwalają łatwo wyobrazić sobie realia wojskowej architektury lat 30. XX wieku. To przystanek zupełnie inny niż pałac: mniej romantyczny, bardziej surowy, ale przez to bardzo mocny i zapadający w pamięć.
Jeśli macie jeszcze siły i trochę zapasu czasu, trasę warto wydłużyć o nieco ponad 2 kilometry, aby dojechać do Bramy Gwarków. To charakterystyczny portal Głębokiej Sztolni Fryderyk, którym woda wypływała z systemu odwadniającego dawne tarnogórskie kopalnie. Na kamiennym łuku widać górnicze symbole, a czysta, chłodna woda latem przyciąga osoby, które chcą się schłodzić po upalnym dniu.
Etap 5: Przez Sztolnię Czarnego Pstrąga i centrum Tarnowskich Gór do dworca
Ze Zbrosławic kierujemy się ulicą Reptowską przez Ptakowice w stronę Tarnowskich Gór. To spokojny, otwarty odcinek, na którym po lewej stronie przez dłuższy czas towarzyszą nam pola, a dalej zielona ściana Parku Repeckiego.
Tuż za tablicą oznaczającą wjazd do Tarnowskich Gór odbijamy w lewo na leśną ścieżkę prowadzącą przez Park Repecki. To jeden z najprzyjemniejszych zielonych fragmentów całej trasy: rozległy, zacieniony i na tyle spokojny, że warto na chwilę zwolnić. Po kilku minutach jazdy docieramy w okolice głównej alei, pomiędzy szybami Sylwester i Ewa, które prowadzą do Sztolni Czarnego Pstrąga. Ten 600-metrowy fragment dawnej sztolni odwadniającej zwiedza się łodziami, płynąc pod ziemią w półmroku, ciszy i chłodzie. To jedna z najbardziej klimatycznych atrakcji Tarnowskich Gór i ważna część obiektu wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Praktyczne informacje: czas zwiedzania Sztolni Czarnego Pstrąga to 1 godzina. Pamiętajcie, że pod ziemią panuje stała całoroczna temperatura ok. 10 stopni C. Rower zostawiacie przy Szybie Sylwester, gdzie mieści się kasa. Niestety nie ma dla niego specjalnego pomieszczenia, wiaty czy nawet stojaka, dlatego przypnijcie go do krat w miejscu, gdzie sięga monitoring. O tym, czy zejdziecie pod ziemię szybem Sylwester i popłyniecie do szybu Ewa, czy też przewodnik najpierw przeprowadzi grupę spacerem po parku do szybu Ewa, decyduje logistyka na miejscu. Spływ zaczyna się tam, gdzie aktualnie cumują łodzie po zakończeniu trasy przez poprzednią grupę.
Z Parku Repeckiego wyjeżdżamy w lewo, a tuż przed Stawem Cegielnia skręcamy w prawo. Sam staw jest popularnym miejscem odpoczynku mieszkańców Tarnowskich Gór. Można spotkać spacerowiczów i wędkarzy, a cały zakątek dobrze nadaje się na krótki postój przed ostatnią częścią trasy.
Za Stawem Cegielnia czeka nas fragment szutrowych polnych dróg, które początkowo są bardzo dobre, ale w drugiej części nieco się psują. Ten odcinek ma jednak swój urok, a ta otwarta przestrzeń kompletnie nie sugerują, że zbliżamy się do centrum miasta! Aż prosi się tu o wygodną drogę rowerową, która w przyszłości mogłaby połączyć Park Repecki z Parkiem Miejskim w bezpieczny i płynny korytarz dla rowerzystów.
Po wyjechaniu na lokalne drogi asfaltowe, mijamy Park Wodny i Castorame, a potem wjeżdżamy na drogę rowerową biegnącą wzdłuż Parku Miejskiego. To nie tylko przyjemny, zielony przejazd, ale też kolejny element tarnogórskiej opowieści o górnictwie. Park powstał na terenach dawnych pól górniczych, pełnych warpi i śladów po eksploatacji rud. Dziś jest miejscem spacerów, odpoczynku i rodzinnej rekreacji, ale jego pofałdowany teren przypomina, że nawet miejska zieleń w Tarnowskich Górach ma przemysłową historię.
Za parkiem wjeżdżamy do historycznego centrum Tarnowskich Gór. Jednym z pierwszych charakterystycznych obiektów jest Dzwonnica Gwarków, która od lat przypomina o górniczych korzeniach miasta i jest jednym z jego najbardziej rozpoznawalnych symboli. Kilkadziesiąt metrów dalej otwiera się piękny Rynek, otoczony zabytkowymi kamienicami. Jego centralnym punktem jest renesansowy Ratusz, w pobliżu znajduje się zabytkowa studnia – przez wieki główne źródło wody dla mieszkańców. Przy rynku stoi także XVI-wieczna Kamienica Sedlaczka, najstarsza zachowana kamienica w Tarnowskich Górach, mieszcząca obecnie Muzeum Tarnogórskie, gdzie można poznać historię miasta i jego górniczego dziedzictwa.
Nad rynkiem góruje natomiast monumentalny kościół św. Apostołów Piotra i Pawła, którego wieża od wieków stanowi jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Tarnowskich Gór. To bardzo dobre zakończenie zwiedzania: można usiąść na kawę, zjeść coś po trasie albo po prostu spokojnie rozejrzeć się po mieście, od którego zaczęła się cała pętla. Z rynku wracamy już na dworzec PKP w Tarnowskich Górach, korzystając z dróg rowerowych. W ten sposób domykamy trasę dokładnie tam, gdzie ją rozpoczęliśmy.
Czy warto?
Tak, jeśli szukacie jednodniowej trasy, która łączy jazdę w terenie, zwiedzanie i dobrą logistykę. To nie jest pętla dla osób nastawionych wyłącznie na szybkie kilometry po idealnym asfalcie, ale dla rowerzystów, którzy lubią zmienną nawierzchnię, leśne odcinki, szutry, lokalne drogi i miejsca z historią. Trasa pokazuje Miasta Gwarków w bardzo różnorodny sposób: przez zabytki techniki, krajobrazy pogórnicze, zielone fragmenty Bytomia i Tarnowskich Gór, spokojniejsze miejscowości oraz centrum miasta, w którym cała opowieść dobrze się zamyka. Najlepiej potraktować ją jako całodniową wycieczkę krajoznawczą dla średniozaawansowanych rowerzystów – taką, po której ma się poczucie, że naprawdę poznało się kawałek Górnego Śląska z siodełka.u.
GALERIA
Propozycja wycieczki rowerowej powstała dzięki współpracy z Lokalną Organizacją Turystyczną „Miasta Gwarków”

